Niemieckie media od kilku miesięcy nagłaśniają pogarszające się relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Dotyczy to głównie sektora gospodarki, w tym karnych ceł w handlu transatlantyckim, ale co jest dla nas może nawet istotniejsze również polityki obronnej. Ostatni szczyt NATO po raz kolejny uwidocznił rozbieżności między podejściem USA
i Niemiec do kwestii bezpieczeństwa.

Amerykanie zwiększają budżet obronny, tymczasem Niemcy (podobnie jakie wiele innych państw NATO) realizują plan minimum utrzymując budżet obronny znacząco poniżej wymaganych w NATO 2% PKB. Nasz zachodni sąsiad korzysta z “parasola” nuklearnego USA, zapewne słusznie uważając to za wystarczający środek odstraszania. Niemieckie media są podzielone na krytyków takiej postawy rządu i zwolenników budowy bezpieczeństwa kraju w większym stopniu na bazie relacji unijnych. Tymczasem dobre relacje Białego Domu z Francją stwarzają presję na niemiecki rząd aby zmienił dotychczasowe podejście. Czy zatem możemy oczekiwać zmian w tej kwestii? Istnieją przesłanki przemawiające za takim rozwojem sytuacji. Kontrolowane przez władze niemieckie media coraz więcej miejsca poświęcają kwestiom obronności kraju.

Należy odnotować postęp w realizacji niemieckiego programu budowy systemu obrony powietrznej (Taktisches Luftverteidigungssystem (TLVS)) – adekwatnego do programu “Wisła”. Wprawdzie jego realizacja przebiega bardzo wolno, ale chociażby ze względów prestiżowych jest raczej mało prawdopodobne aby została zahamowana. Ministerstwo Obrony Niemiec wnioskowało niedawno do MBDA i Lockheed Martin o złożenie propozycji na dostawę dla Bundeswehry systemu TLVS. Należy podkreślić, że Bundeswehra na przykładzie TLVS testuje nowy system pozyskiwania uzbrojenia. Niemiecki parlament musi jeszcze zatwierdzić finansowanie kolejnego etapu programu, poprzedzającego podpisanie umowy. Tymczasem Raytheon, w razie niepowodzenia, jest gotów z alternatywną propozycją opartą na modernizacji rozmieszczonych w Niemczech systemów Patriot. Na początku tego roku firma nawiązała współpracę z Rheinmetall mając nadzieję na sprzedaż zintegrowanego rozwiązania obrony powietrznej, obejmującego obok rakiet również systemy artylerii i moździerzy.

Postęp w procesie pozyskania systemu obrony powietrznej zbiegł się w czasie z debatą nad korektą polityki obronnej tego kraju, a konkretnie nad przywróceniem obowiązkowej służby wojskowej. Temat ten pojawił się po raz pierwszy dwa lata temu, jako reakcja na falę ataków terrorystycznych w Europie. W późniejszym okresie został spotęgowany przez zmianę sytuacji regionalnej (aneksja Krymu i rosyjskie wsparcie dla ukraińskich separatystów). Chcąc poprawić bezpieczeństwo w kraju, Niemcy rozważały przywrócenie poboru do wojska. W ostatnich miesiącach temat ten ponownie stał się przedmiotem publicznych debat. Zasadnicza służba wojskowa trwała od sześciu do dziewięciu miesięcy, ale można było ją również pełnić w formie zastępczej, w służbie cywilnej. Zniesienie w 2011r. poboru było elementem reformy Bundeswehry, która zakładała ograniczenie i optymalizację kosztów funkcjonowania armii. Jednakże jak wskazują podawane w mediach niedawne sondaże, większość Niemców popiera ideę “jakiejś” formy służby. W Szwecji czy Francji, pobór – w różnych formach – został ponownie wprowadzony. W odniesieniu do Niemiec będzie to jednak trudne z uwagi na istniejące problemy natury legislacyjnej. Obowiązkowej służby wojskowej nie przewiduje niemiecka konstytucja (istnieje możliwość odbycia służby ochotniczej). Zwraca się również uwagę na niezgodność obowiązkowej służby z prawem europejskim. Ponadto armia pozbyła się znacznej części infrastruktury, która była przeznaczona na szkolenie żołnierzy z poboru. Innymi słowy odtworzenie służby wiązałoby się ze znacznym wzrostem wydatków na obronność, a w tym zakresie niemiecka niechęć i opieszałość są powszechnie znane. Wprawdzie wznowiona dyskusja o przywróceniu poboru ma raczej polityczny charakter i zapewne nie doprowadzi do powrotu do klasycznie rozumianej obowiązkowej służby wojskowej ale analitycy nie wykluczają, że może ona być zalążkiem rzeczywistych zmian.

Najbardziej kontrowersyjnym tematem publicznych dyskusji jest kwestia nuklearyzacji Niemiec. Debatę na ten temat zainicjował 29 lipca br. artykuł zamieszczony na portalu “Welt am Sonntag”, wywołany krytyką polityki obronnej Niemiec przez prezydenta Trumpa na szczycie NATO. Autor artykułu stwierdza, że „nowa rola Niemiec jako największego wroga amerykańskiego prezydenta zmusza Niemcy do radykalnego przemyślenia swojej polityki bezpieczeństwa … Republika Federalna Niemiec po raz pierwszy od 1949 r. jest bez tarczy nuklearnej Stanów Zjednoczonych. Niemcy są dzisiaj bezbronne w razie wystąpienia ekstremalnych sytuacji kryzysowych”. Zgodnie z artykułem, wobec słabnącej wiarygodności USA jako partnera Niemcy muszą rozważyć stworzenie własnego systemu odstraszania nuklearnego. W komentarzu do artykułu niemiecki polityk i dyplomata, zastępca przewodniczącego grupy parlamentarnej FDP, Alexander Graf Lambsdorff, popiera publiczne omawianie kwestii broni jądrowej, ponieważ era tej broni niestety nie została zakończona. Jego zdaniem Berlin musi jasno definiować bezpieczeństwo Niemiec w ramach członkostwa w Sojuszu. Dotychczas wiele państw miało problemy w ocenie rzeczywistych niemieckich intencji. Z punktu widzenia FDP bezpieczeństwo Niemiec jest gwarantowane przynajmniej przez NATO i UE, gdzie wprawdzie Niemcy popierają doktrynę nuklearną Sojuszu, ale nie dążą do posiadania własnej broni nuklearnej. Niemiecki polityk, który pełnił funkcję doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego kanclerza Helmuta Kohla, Horst Teltschik, argumentuje za potrzebą większego zaangażowania na arenie międzynarodowej w rozbrojenie i kontrolę zbrojeń. Peter Ammon, były ambasador w Waszyngtonie i Londynie, uważa z kolei, że „budowa własnego systemu odstraszania nuklearnego byłaby wyraźnym zerwaniem z międzynarodowymi traktatami, a Niemcy zostałyby osamotnione i stały się przedmiotem (uzasadnionej) krytyki swoich partnerów i USA.” Poza tym rozwój potencjału nuklearnego trwałby wiele lat. Sojusznicy zapewne nie zaakceptowaliby takiej ingerencji w tradycyjnie popierany przez Niemcy globalny system nierozprzestrzeniania broni jądrowej. Utrata zaufania byłaby katastrofalna w skutkach. Niemniej tradycyjne filary polityki bezpieczeństwa stały się przedmiotem debat. Retoryka podważająca amerykańskie gwarancje niemieckiego bezpieczeństwa narodowego dotyczy opcji opartej na porozumieniu z Francją, z głęboką wzajemną integrację obu państw w zakresie polityki obronnej, obejmującą również francuskie siły jądrowe. I faktycznie, zgodnie z raportem ośrodka badawczego Bundestagu z 2017 r., na mocy prawa międzynarodowego, możliwe byłoby współfinansowanie francuskiej lub brytyjskiej broni jądrowej przez Niemcy w celu późniejszego udziału w budowie “tarczy”. „Europa może przeciwstawić się Rosji, Chinom i Stanom Zjednoczonym, jeśli Niemcy będą silne pod względem politycznym, gospodarczym i militarnym” analizuje Harald Kujat, były inspektor generalny Bundeswehry. Ale dla zachowania bezpieczeństwa Niemcy muszą pozostać mocno zakorzenione w nowym, wielobiegunowym świecie, w Unii Europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckim.

Zgodnie z decyzją rządu Angeli Merkel sprzed kilku lat do 2022 r. ma nastąpić likwidacja wszystkich 17 niemieckich reaktorów jądrowych z jednoczesnym naciskiem na wykorzystanie źródeł energii odnawialnych. Wprawdzie rosną koszty tego przedsięwzięcia, ale dotychczas jest ono konsekwentnie realizowane. Proces znacząco utrudniłby, ale nie wykluczył, hipotetycznego pozyskania własnej broni jądrowej przez Niemcy, o ile byłaby ona budowana przy wsparciu ze strony Francji czy Wielkiej Brytanii. Z jednej strony strategia UE nakreśla wizję możliwość działania Unii, w kilku obszarach, niezależnie od USA. Z drugiej strony, w świetle niestabilności sytuacji wywołanej rosyjskimi działaniami wojennymi, rząd USA postanowił kilka lat temu zmodernizować swój europejski arsenał broni atomowej, co potwierdził w lutym tego roku w swojej doktrynie nuklearnej. Rozlokowane w Europie bomby B-61 mają być zastąpione precyzyjnie sterowanymi głowicami. W tym kontekście debata nad niemiecką bronią jądrową traci sens o ile nie jest prowokacją w kierunku redukcji amerykańskiej obecności nuklearnej na rzecz rozwoju europejskiego arsenału. Realnym sygnałem zmiany podejścia Niemiec do kwestii obronności byłoby znaczące zwiększenie rocznego budżetu wojskowego. Może taki fakt miałby miejsce, gdyby te środki zostały przeznaczone na rozwój europejskich zdolności obronnych.

Nie ulega wątpliwości, że silna gospodarka Niemiec wytrzymałaby ogromne koszty modernizacji Bundeswehry. A zatem istotą sprawy nie są obecne możliwości kraju lecz przyszłe decyzje Bundestagu. Tym samym można przypuszczać, że w razie konieczności Niemcy są w stanie w krótkim czasie osiągnąć wszelkie zakładane cele obronne.

Zdjęcia: U.S. Air Force photo by Staff Sgt. Heather M. Norris

Zobacz również

MINISTER BŁASZCZAK PRZEŁAMUJE BARIERĘ NIEMOŻLIWOŚCI W RELACJACH Z USA AMERYKAŃSKA STAŁA BAZA WOJSKOWA W POLSCE

MINISTER BŁASZCZAK PRZEŁAMUJE BARIERĘ NIEMOŻLIWOŚCI W RELACJACH Z