Wysoce kontrowersyjna sprawa systemu wsparcia eksploatacji samolotów F-16, który to system do dnia dzisiejszego nie został wdrożony.

Dziennikarze telewizji i portalu zbrojna.tv dotarli do informacji o istnieniu grupy ludzi w strukturach Inspektoratu Uzbrojenia oraz Inspektoratu Systemów Informatycznych, powiązanych ze sobą koleżeńsko i zawodowo. Nasi dziennikarze badając wysoce kontrowersyjną sprawę systemu wsparcia eksploatacji samolotów F-16, który do dnia dzisiejszego nie został wdrożony, ustalili że praktycznie od 2011 roku grupa ta działa wspólnie, w porozumieniu celem przejęcia wydatkowania pieniędzy na przedmiotowy program poprzez próby tworzenia alternatywnego rozwiązania w oparciu o inne systemy.

Aktualnie Polska nie posiada gotowego systemu wsparcia eksploatacji samolotów F-16. Wynika to między innymi z faktu, że w umowie zakupu na te samoloty o nazwie PL-D-SAC nie przewidziano zakupu i dostarczenia tego systemu w związku z potrzebą kierowania i zarządzania eksploatacją statków powietrznych. Jedynymi systemami tego typu, jakie posiada Polska są Samanta i Turawa, które służą do eksploatacji postsowieckiej floty powietrznej.

Wobec powyższego nasuwa się pytanie co będzie w przypadku konfliktu zbrojnego, kiedy konieczne będzie użycie lotnictwa? Ile maszyn F-16 jest w stanie poderwać się z ziemi natychmiastowo? Czy wszystkie posiadane 48 sztuk?

Z powodu braku ww. systemu, na wymianę silnika lub poważniejszą wymianę części w samolotach F-16 trzeba czekać nawet 10 miesięcy!

Już w 2005 roku w ramach działalności ówczesnego Biura Pełnomocnika MON – Dyrektora Programu Wdrażania na Wyposażenie Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej Polskiej samolotu wielozadaniowego (potocznie zwanym biurem F-16 MON) podjęto postępowania analityczne jaki system można pozyskać z rynku. Podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości po pierwszych wygranych wyborach został wypracowany i wdrożony najmniej kosztowny i zawało by się najbardziej rozsądny pomysł, aby taki system pozyskać od rządu USA i rozliczyć go w ramach offsetu.

Po polskiej stronie, jako offsetobiorca wystąpił ITWL, czyli Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych, który negocjował postanowienia umowy na system wsparcia eksploatacji samolotów F-16 wraz z Departamentem Zaopatrywania MON (dziś jest to Inspektorat Uzbrojenia).

W ramach zawartej umowy z USA, ITWL został wyposażony w laboratorium LSS (Logistic Support System), otrzymał kody źródłowe do systemu oraz przeszkolenie personelu.

Departament Zaopatrywania MON, działając w osobie Pana ppłk. Pawła M., wówczas starszego specjalisty w DZ MON, musiał zakupić licencję wraz z komputerami i serwerami. W związku z powyższym, ITWL jako offsetobiorca był zobowiązany na pozyskanie od strony amerykańskiej software i hardware wymaganego do uruchomienia ww. laboratorium.

W niniejszym laboratorium, zgodnie z umową zawartą pomiędzy DZ MON a USA, ITWL miał wyprodukować system o nazwie SIWES F-16.

„Na wszystkie zapisy umowy ze stroną amerykańską, w tym kwoty offsetu, wyposażenia laboratorium, strona polska nie miała wpływu. Dostaliśmy wszystko pod dyktando strony amerykańskiej, ponieważ to oni doskonale wiedzieli co jest wymagane aby taki system wyprodukować i to strona amerykańska posiadała wszelkie informacje o polskich samolotach F-16 i ich wyposażeniu” – mówią, proszący o anonimowość, były pracownik w tamtym okresie biura F-16 MON oraz były pracownik ITWL.

Offset został zaakceptowany przez DZ MON, Dowództwo SZRP, Ministra Obrony Narodowej, Ministerstwo Gospodarki oraz Radę Ministrów. Następnie Rada Ministrów podpisała rozliczenie offsetu. Nasi informatorzy twierdzą, że umowa ITWL – DZ MON a później IU (Inspektorat Uzbrojenia) była tworzona osobiście przez pana ppłk. Pawła M. (dziś zastępcę Inspektoratu Uzbrojenia). Bardzo dziwnym i niezrozumiałym jest fakt, że postępowanie zakupowe na system wsparcia eksploatacji samolotów F-16, było traktowane jako komercyjne, pomimo że ITWL nie miał wpływu na zapadające decyzje.

Tym samym powstaje pytanie, kto jest odpowiedzialny za to, że do dziś nie posiadamy systemu wsparcia eksploatacji samolotów F-16?

Byli pracownicy biura F-16 z tamtych czasów, w rozmowie z naszymi dziennikarzami, twierdzą że była to cała plejada nazwisk.

Od 2010 roku odpowiedzialnymi za program są kolejno wiceminister obrony narodowej Marcin I. oraz gen. Waldemar S., a lobbującymi za innymi rozwiązaniami niż zatwierdzony i rozliczony program offsetowy byli płk. Tomasz Ż. (dziś zastępca szefa ISI), płk. Tomasz G. (obecnie główny specjalista w ISI), mjr. Robert K. z drugiego skrzydła lotnictwa taktycznego w Poznaniu, płk. Marek P., który odpowiadał za zakupy w obszarze teleinformatyki a obecnie jest współpracownikiem firmy Kenbit pretendującej do lukratywnych kontraktów z Polską Grupą Zbrojeniową w obszarach teleinformatycznych i systemów dowodzenia oraz gen. bryg. Sławomir Sz., wówczas radca koordynator wiceministra obrony narodowej.

Bardzo interesującym elementem wdrażania systemu zakupionego od Amerykanów, były testy przeprowadzone w 32 bazie lotnictwa taktycznego w Łasku i w 31 bazie lotnictwa taktycznego w Krzesinach. Znamiennym jest fakt, że w jednej bazie testy przebiegały pomyślnie i zgodnie z procedurami, a w drugiej już nie.

W dniu 5 września 2013 roku Poseł Prawa i Sprawiedliwości Pani Maria Zuba zgłosiła interpelację poselską do ówczesnego Ministra Gospodarki o stanie wykonania zobowiązań kompensacyjnych w związku z offsetem samolotów F-16. Jedno z pytań Pani Poseł dotyczyło rodzaju zobowiązań offsetowych obecnie realizowanych oraz ich efektu. Wedle odpowiedzi podsekretarza stanu w Ministerstwie Gospodarki największym beneficjentem offsetu z tytułu zakupu samolotów wielozadaniowych F-16 jest między innymi ITWL. Pada również stwierdzenie, że jeżeli mowa o F-16, to „koniecznie trzeba wspomnieć o pozyskanej przez ITWL od Amerykanów technologii, jak również know how oraz licencji do opracowania, a następnie wdrożenia i utrzymania Systemu Informatycznego Wsparcia Eksploatacji Samolotów F-16 SIWES F-16, który będzie eksploatowany w polskich Siłach Powietrznych”.

Czy ta odpowiedź była wyjątkowym brakiem kompetencji ówczesnego Ministra Gospodarki, czy może kryła, wówczas jeszcze niewidoczne, drugie dno?

Ponadto nasuwają się pytania czy powołany przez MON do kontroli przebiegu wdrażania Systemu SIWES F-16 Komitet Sterujący, a także IU oraz ISI rzeczywiście utrudnia postępowanie i dlaczego? Czy jest to niefrasobliwość urzędników, czy może celowe działanie? Czy ISI założyło, że nikt nie będzie kontrolował przepływu informacji związanej z programem? Urzędnicy pragnący zachować anonimowość twierdzą, że nieudostępnienie informacji dla ITWLu w zakresie tworzenia programu wstrzymuje prace innych zespołów, co z kolei redukuje potencjalną konkurencję dla lobbystów innych rozwiązań.

W tym miejscu pojawiają się następujące pytania, mianowicie dlaczego IU traktowało ITWL jak komercyjnego wykonawcę, zapominając że jest czynnikiem offsetowym? Jak to jest możliwe, że zaakceptowany przez wszystkich decydentów program praktycznie jest wstrzymany pomimo wydatkowania już dużych kwot na pozyskanie i wdrożenie?

Dlaczego testy prototypu systemu wsparcia eksploatacji samolotów F-16 w obu bazach przebiegały odmiennie i jaką rolę pełnił w tym Komitet Sterujący oraz Inspektorat Uzbrojenia?

W innych programach w ramach modernizacji SZRP również można dostrzec pewne celowe działania Inspektoratu Uzbrojenia i Inspektoratu Systemów Informatycznych, przez co blokowane są niektóre programy modernizacyjne dla Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej Polskiej.

Udało nam się ustalić, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi postępowanie w niniejszej sprawie.

Zobacz również

MSPO 2018 Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego

Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach od 26