Ostatnie dwie dekady, to okres kształtowania się i podziału “stref wpływów” na polskim rynku zbrojeniowym.

Do czasu przejęcia władzy przez obecny rząd, nakładanie się kompetencji spółek sektora państwowego prowadziło do bratobójczych działań konkurencyjnych na wyschniętym rynku programów zbrojeniowych. W ramach Grupy wprowadzono mechanizmy zapobiegające takim praktykom. Po raz pierwszy od lat wiele zwaśnionych firm zostało zmuszonych do współpracy. W odniesieniu do firm prywatnych mamy inną sytuację. O ile nie posiadają niszowych kompetencji trudno im konkurować z słusznie wspieranym przez rząd PGZ. Wymuszonym, niekoniecznie optymalnym rozwiązaniem dla tych firm jest występowanie w roli podwykonawcy czy konsorcjanta. Oczywiście pozostają jeszcze rynki zagraniczne, na których nierzadko odnoszą sukcesy. Taka architektura krajowego przemysłu obronnego pozwala na definiowanie (przynajmniej ogólnie) naszych mocnych stron oraz braków kompetencyjnych. Mamy też przewidywalność możliwych kombinacji mariaży w aspekcie realizacji programu modernizacji technicznej naszych SZ. Zasadniczo brakuje nam sukcesów w zakresie implementacji najnowocześniejszych technologii, co negatywnie wpływa na konkurencyjność polskich produktów zarówno w kontekście eksportu jak i zaspokajania potrzeb krajowych. W odniesieniu do mniej wyszukanych technologii dominują przykłady nakładania się kompetencji wielu firm, natomiast w najnowocześniejszych wielokrotnie występuje ich niedosyt lub brak.

Przykładem może być szeroko rozumiany sektor technologii informatycznych i łącznościowych, tzw. ICT (z ang. information and communication technologies) – pojęcie obejmujące technologie przetwarzające, gromadzące lub przesyłające informacje w formie elektronicznej. Jedną z platform dla tych technologii są np. kontenery, które mogą być produkowane przez wiele polskich firm, ale zaawansowane oprogramowanie to już zupełnie inna bajka. W obszarze np. technologii satelitarnych nie mamy praktycznie żadnych kompetencji, ale przynajmniej obiecujące, interesujące ambicje budowy własnego satelity. Czy jesteśmy w stanie dogonić uciekający świat? Wydaje się, że odpowiedź tkwi (jak zwykle) w mechanizmach finansowania działalności B+R. O ile mechanizmy rynkowe skutkowały budową niszowych kompetencji wśród firm prywatnych, które mogą konkurować na rynkach światowych (ASSECO, COMARCH, Sygnity itd.), o tyle praktycznie nie ma tych możliwości w sektorze państwowym. Najzdolniejsi programiści idą do firm prywatnych oferujących najlepsze warunki zatrudnienia a w dalszej kolejności do firm zagranicznych lub ich polskich filii. Z drugiej strony należy przyznać, że promocja firm państwowych wprowadzona przez obecny rząd kusi młodych inżynierów możliwością udziału w największych projektach. Niestety, nie można wykluczyć, że po zdobyciu odpowiednich kompetencji wielu przejdzie do sektora prywatnego.

Nie zmienia to faktu, że dopiero “dobra zmiana” stworzyła realną szansę dla firm państwowych definiując słusznie dziedziny, w których powinny być wykorzystywane technologie oparte na polskiej myśli technicznej. Takie podejście gwarantuje nam bezpieczeństwo i pełną kontrolę nad kluczowymi technologiami. Ponadto stworzono i tworzy się mechanizmy legislacyjne promujące innowacyjność (zmodyfikowanie w 2017 r. ulgi na działalność B+R). Niestety pomimo tendencji wzrostowej, na tle wielu innych państw europejskich w zakresie innowacyjności w branży zbrojeniowej jesteśmy w dalszym ciągu na niskim poziomie. Budowanie kompetencji poprzez udział w projektach innowacyjnych zarówno krajowych jak i na forum NATO, czy różnorodnych agencji Unii Europejskiej jest bardzo dobrym, ale i długotrwałym rozwiązaniem. Umożliwia na przepływ wiedzy pomiędzy uczestnikami danego projektu i pozwala na budowę nowych kompetencji na zasadzie synergii. Podobnie jeśli chodzi o nasz udział w przetargach zagranicznych. Nasuwa się pytanie, czy i w jakim zakresie takie działania zmieniają krajową architekturę wiodących firm ICT.

I tu wracamy do pewnych prawideł polskiego rynku zbrojeniowego polegających na rozgrywaniu naszych firm przez podmioty zagraniczne. Tworzone są sztuczne mariaże mające na celu wprowadzanie na nasz rynek zagranicznych technologii za pośrednictwem polskiego, najlepiej państwowego podmiotu, dla spełnienia wymogu “polonizacji”. W praktyce oferowane są nam odpowiednio podretuszowane opcje roli “resellera”. Największym konkurentem dla zagranicznych firm nie są państwowe spółki lecz właśnie polski sektor prywatny, który stosuje podobne praktyki ale nie występuje tu kwestia polonizacji. Zakończona przez rząd udana konsolidacja państwowego przemysłu obronnego prowokuje do szukania rozwiązań mających na celu rozbudowę państwowych kompetencji w wojskowym sektorze ICT. Kilka spółek PGZ (Pit-Radwar, CTM itd.) niestety jedynie częściowo wypełnia potrzeby i oczekiwania w tym zakresie. Jednym z możliwych, szybkich rozwiązań poprawy sytuacji byłoby np. przejęcie kluczowych, małej i średniej wielkości spółek prywatnych (Transbit, TELDAT czy Enigma). Innymi słowy ich skonsolidowanie z przemysłem państwowym. W aspekcie finansowym, łatwo policzyć, że koszt ich przejęcia byłby nieporównywalnie niższy od zysku, które te firmy są w stanie wypracować w bieżącej i niedalekiej przyszłości, również w kontekście programu modernizacji technicznej SZ RP.

Zobacz również

MSPO 2018 Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego

Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach od 26