Proces realizacji Programu Modernizacji Technicznej Marynarki Wojennej RP wyróżnił się pod koniec ubiegłego roku mocnym akcentem podpisania umowy na dostarczenie kolejnych dwóch niszczycieli. To kolejny krok po niewątpliwym sukcesie, jakim było podniesienie bandery na pierwszym ORP Kormoran. Jednak wielokrotne korekty planu modernizacji technicznej oraz odkładanie w czasie decyzji pozyskania okrętów wygenerowały wielu sceptyków, co do dalszych losów modernizacji MW RP.

ORP Kormoran został wybudowany w formule projektu badawczo-rozwojowego przez konsorcjum w składzie: Gdańska Stocznia Remontowa Shipbuilding S.A., Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Centrum Techniki Morskiej (PGZ) i Stocznia Marynarki Wojennej. Jest pierwszym od lat nowym okrętem wyprodukowanym w Polsce. O jego nowoczesności świadczy m.in. fakt, że został zbudowany ze stali austenitycznej, która czyni go trudno wykrywalnym. Ponadto wdrożono na nim pierwszy polski, samodzielnie opracowany i zintegrowany system walki o nazwie SCOT-M. Dzięki niemu na okręcie mamy pełną Integrację Systemu Dowodzenia i Kierowania Środkami Walki. System był prezentowany na MSPO w Kielcach, a w jego skład – jak podaje CTM – wchodzą m.in.: okrętowy  podsystem wspomagania dowodzenia, system obrony biernej, system obserwacji podwodnej oraz środki niszczenia m. in. morskich Toczek. Liczne sensory, w które został wyposażony Kormoran, pozwalają na zwalczanie zagrożeń podwodnych, co jest głównym zadaniem tej jednostki. W oparciu o Laboratorium Integracji Systemów Okrętowych, w firmie CTM istnieje możliwość tworzenia polskich systemów walki dla nowo budowanych okrętów, gdzie SCOT jest uniwersalną platformą wyjściową. Nabiera to istotnego znaczenia w kontekście planowanego pozyskania kolejnych jednostek do 2026 roku.

Wielokrotne korekty planu modernizacji technicznej wygenerowały wielu sceptyków, co do dalszych losów modernizacji MW RP. Krytyczne komentarze potencjalnych dostawców w tym zakresie pojawiły się ostatnio w związku z odkładaniem w czasie decyzji pozyskania okrętów podwodnych, która zgodnie z grudniową deklaracją rzecznika MON miała być podjęta w styczniu 2018 roku. Nie ulega wątpliwości, że w epoce niezwykłej dynamiki rozwoju nowych technologii długotrwałe procedury przetargowe mogą prowadzić do dezaktualizacji kryteriów technicznych definiowanych przez MON dla pozyskiwanego uzbrojenia. Z drugiej strony konieczna jest dogłębna weryfikacja prezentowanych propozycji, zarówno od strony technicznej, biznesowej jak i operacyjnej, a przede wszystkim oceny ryzyka związanego z realizacją określonej opcji. To właśnie ryzyko prowadzi do “pęcznienia” ceny produktów pozyskiwanych z zagranicy. Niestety, stosowane często w Polsce podejście również prowadzi do irracjonalnego wzrostu kosztów produkcji uzbrojenia dostarczanego przez nasz przemysł.

Podpisanie w grudniu 2017 r. umowy na dostawę kolejnych dwóch Kormoranów umocniło oczekiwania polskiego przemysłu obronnego jak i MON na zamówienie kolejnych trzech okrętów tej klasy, które jest planowane wstępnie w kolejnej “czterolatce”. Zasadniczą kwestią jest tu czas, a konkretnie termin podjęcia decyzji w tej sprawie. Jeżeli taka decyzja zapadnie za 2 czy 3 lata, to będzie wiązała się z wypełnieniem długotrwałej procedury w celu podpisania nowej umowy. Ponadto niejako od “zera” rozpocznie się proces zamówień na podzespoły i różnorodne produkty niezbędne do budowy kolejnych okrętów. Ich cena jednostkowa będzie znacząco wyższa w porównaniu do zamówień np. dwukrotnie większego wolumenu. Nie bez znaczenia jest tu ich dostępność oraz termin dostawy. W związku z tym jako najkorzystniejsze rozwiązanie nasuwa się zamówienie w krótkim czasie kolejnych Kormoranów w formie aneksu do umowy podpisanej w grudniu. Nawet nieco odległe terminy byłyby w tej sytuacji konkretem dla przemysłu zaangażowanego w produkcję okrętów i pozwoliłyby na redukcję kosztów jednostkowych. Nie mówiąc już o kwestii zatrzymania doświadczonej kadry pracowniczej, którą trzeba każdorazowo rekrutować z relatywnie niszowego rynku. Na podkreślenie zasługuje fakt, że temat Kormoranów w harmonogramie programu operacyjnego Zwalczanie zagrożeń na morzu do 2030 r., upublicznionego przez Inspektorat Uzbrojenia we wrześniu 2017 r. był na pierwszym miejscu. W kontekście pozyskania kolejnych okrętów tej klasy nie sposób pominąć aspektu sprzedaży tych okrętów na inne rynki. Tym bardziej, że mając polski system zarządzania walką możemy bez dużych kosztów dowolnie konfigurować kolejne okręty dedykowane zaspokajaniu nawet najbardziej wyszukanych potrzeb potencjalnych odbiorców.

Na kolejnych miejscach zestawienia uzbrojenia planowanego do pozyskania dla polskiej floty w perspektywie dwóch dekad wymieniono zakończenie budowy okrętu patrolowego ORP Ślązak (jako kontynuacji projektu budowy korwety wielozadaniowej Gawron) oraz budowę okrętów obrony wybrzeża Miecznik i okrętów patrolowych z funkcją zwalczania m.in. klasy Czapla. Zestawienie tych planów prowokuje do rozważenia koncepcji budowy obok Ślązaka dwóch kolejnych dużych jednostek, korwet wielozadaniowych, co w znacznej mierze pozwoliłoby na przynajmniej częściowe zaspokojenie potrzeb operacyjnych (przy założeniu, że wszystkie korwety, a być może i częściowo Kormorany zostałyby odpowiednio wyposażone i uzbrojone). Pierwotne plany pozyskania siedmiu korwet nie były tworzone na bazie fikcji, lecz realnych potrzeb operacyjnych i kalkulacji finansowych. Dlatego może zamiast siedmiu, w obecnych warunkach zasadna byłaby budowa 2 lub 3 jednostek.

Pomimo licznych niepowodzeń, w końcu kończymy budowę pierwszej jednostki mając potężny bagaż doświadczeń i wniosków. Istnieją uzasadnione przesłanki, że właśnie takie rozwiązanie, a nie budowa od zera nowych typów okrętów, mogłoby przynieść oszczędności finansowe i stworzyć warunki do odbudowy polskiego potencjału stoczniowego. Jak podano na stronie Militaria sama dokumentacja Gawrona (którą już posiadamy) kosztowała prawdopodobnie ok. 20 mln złotych. Uwzględniając zakup przez Polskę licencji na budowę tego okrętu (na bazie założeń MEKO) być może istnieją przesłanki na uzyskanie korzystnych warunków licencyjnych w sytuacji kolejnych zamówień. Tym bardziej, że koszt licencji stanowi znaczący procent kosztów budowy okrętu. W każdym razie warto pochylić się nad optymalizacją procesu planowanego pozyskiwania kolejnych okrętów. Dla porównania w okresie budowy jednego Gawrona/Ślązaka, Niemcy wprowadzili do służby kilka takich okrętów, a kolejne są w budowie. Środowiska think-tanków prognozują, że prezentowane w planach modernizacji liczby i terminy będą determinowane dostępnym budżetem oraz stabilnością personalną na kluczowych stanowiskach MON. Tymczasem istnieje konsensus, że koszt modernizacji Marynarki Wojennej RP może znacząco przekroczyć zakładany wcześniej pułap środków zaplanowanych na ten cel. Dlatego logiczne wydaje się podjęcie działań mających na celu redukcję kosztów pozyskiwania uzbrojenia przy zachowaniu zakładanych przez MON terminów i możliwości operacyjnych. Będzie to niewątpliwym wyzwaniem dla nowego Kierownictwa resortu.

Komentarze Facebook

1 Komentarz

Napisz Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zobacz również

Czas na pozyskanie samolotów wielozadaniowych

Inspektorat Uzbrojenia rozpoczął procedurę pozyskania Wielozadaniowego Samolotu Bojowego