MARK BULLER BYŁY PILOT W ARMII AMERYKAŃSKIEJ
Oryginalna wersja filmu z lektorem.

MARK BULLER. Były pilot śmigłowców w Armii Amerykańskiej stacjonujący w Niemczech. Obecnie kolekcjoner pojazdów i sprzętu militarnego oraz restaurator. Wywiad dla telewizji i portalu zbrojna.tv. Niebywałym unikatem ukazanym w filmie jest czołg T72 (T72TK) o numerze seryjnym 1, z przebiegiem 118 kilometrów!

MARK BULLER FORMER PILOT IN THE AMERICAN ARMY
Orginal version.

MARK BULLER. Former pilot of helicopters in the American Army stationed in Germany. Currently a collector of vehicles and military equipment and a restaurateur. Interview for zbrojna.tv television & portal. In the film presents the T72 tank (T72TK) with the serial number 1, with a mileage of 118 kilometers!

* * *

Marku byłeś przez wiele lat pilotem śmigłowców w Armii Amerykańskiej, stacjonując w Niemczech. Spotkałeś polską Panią i zamieszkałeś w Polsce, dlaczego tu, a nie w Hiszpanii czy we Włoszech, na przykład?

Wiesz pogoda jest lepsza w Hiszpanii czy we Włoszech, ale po piętnastoletniej służbie w Amerykańskim Wojsku, w Niemczech, udało mi się zebrać w kolekcji wiele ciekawych przedmiotów. Części rakiet, samochody i sprzęt latający. Niemcy ze względu na dosyć duże zagęszczenie populacji, tak naprawdę nie mają gdzie się bawić takimi militarnymi zabawkami, a Polska ma miejsce, a Polacy wykazują duże zainteresowanie sprawami wojskowymi jak i historią wojskowości. Niemcy nie są tym zainteresowani, więc stąd Polska. Oczywiście moja żona jest Polką, a wiadomo, że najpiękniejsze Panie na Świecie pochodzą z Polski, to po co miałem szukać innego miejsca?

Podczas służby latałeś na różnych maszynach, które najbardziej lubiłeś, czy masz jakiś ulubiony typ śmigłowca?

Tak, mój ulubiony, to taki który funkcjonuje i się nie rozbija. Trudno jednoznacznie powiedzieć… Starsze maszyny są o wiele prostsze i tańsze w użytkowaniu, a z kolei nowe maszyny są łatwiejsze w prowadzeniu, mają bardziej niezawodne systemy, ale są bardzo drogie. Najwięcej godzin wylatałem na Huey, więc czuję nostalgię do tej maszyny.

Huey są legendą, zaczęto je produkować 1959 roku, ostatnia maszyna została dostarczona w 1986 roku i słyszałem, że ostatni egzemplarz opuścił służbę w 2016 roku, co daje nam całkiem długi okres użytkowania. Co weszło w zamian za Huey do US Army?

Huey zastąpił Black Hawk, doskonała maszyna, bardzo niezawodna, dająca się przystosować do różnych funkcji, używana w Iraku i innych misjach, jak na przykład potrzebujesz więcej paliwa to dokładasz dodatkowe zbiorniki. Ma również długą historię bezawaryjności.

Tak, tak, my również w Polsce kupiliśmy parę sztuk….

Rozumiem, że różnica w cenie była ogromna, pomiędzy nowymi zabawkami Lockheed, a starym dobrym BELL…

Hmmm… To trochę tak jak z porównaniem starego Poloneza do dzisiejszych samochodów BMW czy Chrysler. W śmigłowcach i samolotach różnice są jeszcze bardziej widoczne. Huey w tamtych czasach kosztował około pięciuset – sześciuset tysięcy dolarów, a Black Hawk teraz to trzydzieści pięć milionów dolarów, w zależności od wyposażenia.

No to Wy, piloci śmigłowcowi na Huey musieliście doznać szoku, wiedząc o takich różnicach w cenie…

Owszem, ale bardzo się cieszyliśmy, że Armia dostała taki sprzęt, gdzie inżynierowie potrafili poprawić niedociągnięcia jak na przykład brak wystarczającej mocy, dwie łopaty zastąpiona czterema – lepiej i bezpieczniej przy autorotacji. Nawet w Mi-2 są koła, więc wymyślili nam koła. Tak, Black Hawk jest dobrą maszyną.

Wspomniałeś Mi-2, w Polsce mamy pewną liczbę helikopterów Mi-2, czy znasz tą maszynę?

Znam doskonalę tą maszynę, pilotowałem ją również. Muszę powiedzieć, że bardzo lubię Mi-2. Maszyna miała troszkę złej prasy, ze względu na to, że czasami wymaga się od maszyn rzeczy, do których nie jest przystosowana. Ja bardzo lubię tą maszynę, jeżeli miałbym wybierać pomiędzy Huey, a Mi-2, wybrałbym Mi-2. Co prawda nie dźwignie tyle co Huey na przykład, ale jeżeli zerkniesz na koszty operacji, niezawodności i tak dalej… Na przykład Huey ma całą skrzynię specjalnych narzędzi, mierników, etc. … Mi-2 ma jedną małą skrzynkę, jest prosty, Huey ma wiele czarnych skrzynek – różnych. Jak coś walnie, nie możesz takiej otworzyć żeby naprawić, musisz wymienić całe „pudełko”, koszt może dwadzieścia tysięcy dolarów. Mi-2 ma jedno szare „pudełko”, skręcone śrubkami, odkręcasz śruby, patrzysz do środka, coś jest walnięte, wymieniasz część i zrobione. Co prawda dla zachodniego koncernu lepiej jest pobrać na przykład siedemnaście tysięcy dolarów za czarne „pudełko”.

Czy dobrze rozumiem, że stare Mi-2, może jeszcze operować w Polskich Siłach Zbrojnych?

Tak, jestem pewien. Wiesz, jeżeli pilotujesz tą maszynę zgodnie z przeznaczeniem, czyli książkowo, jest to wówczas świetna maszyna. Do tego Mi-2 jest maszyną dojrzałą i armia ją zna. Czy stoją w deszczu czy w zimie, maszyna pilotów nie zaskoczy. Nowej maszyny trzeba się nauczyć i czasami potrafią zaskoczyć. Niemcy na przykład zakupili NH90, teraz osiemdziesiąt procent maszyn jest uziemiona ze względu na problemy takie czy inne, elektronika czy coś tam… Jak już umiesz latać Mi-2, inne podobnego typu nowoczesne śmigłowce są tylko łatwiejsze.

Może w taki razie należy latać na Mi-2, a szkolić się na symulatorach?

Tak, polscy inżynierowie zmodernizowali Mi-2, budując Sokoła i w pewnym sensie jest może lepszy, ma więcej mocy, może pewnie wykonywać więcej zadań, ale jest dwa razy droższy i w użyciu również jest droższy. Musisz wyważyć co jest lepsze w danej operacji, czy na przykład dwa Mi-2 czy jeden Sokół. Sokół kosztuje więcej niż dwa Mi-2, ale z kolei wtedy potrzebujesz dwóch załóg. Musisz zawsze wyważyć, jaki jest koszt – efekt, ale wydaje mi się, że dla Polski najrozsądniejszym wyjściem było by latać na Mi-2, wylatać cały resurs, jak już koszt – efekt będzie „minus”, na przykład części będą za drogie, serwis, etc. i tak dalej, wówczas należy rozważyć kupno nowych maszyn, ale ta maszyna nadal może wykonywać wiele zadań, do których została stworzona. Oczywiście Mi-2 projektowano do zadań w zimnym klimacie, posiada systemy anty-zamarzające, i tak dalej… Do zadań w miejscach gorących, jak Irak, na pewno ma za mało mocy, więc do miejsc gorących nie jest przystosowany. Jak mówiłem koszt – efekt. Jak masz dużo forsy to stać Cię na wszystko co najnowsze, jak jej troszkę brak: Jeszcze raz koszt – efekt. Jeżeli są części i źródło to zwykle nie ma problemu. I do momentu kiedy przedłużenie resursu nie jest już opłacalne, wtedy należy kupować nowe. To dobry i bezpieczny sprzęt. Tak długo jak piloci są wyszkoleni i misja którą wykonuje jest zgodna z jego pierwotnym przeznaczeniem.

Marku, Twoja kolekcja jest wyjątkowa i imponująca, czy możesz Nam o niej opowiedzieć?

Ponieważ zawsze interesowałem się uzbrojeniem, nie tylko w kwestiach zdolności śmiercionośnych, ale może przede wszystkim z powodu wysokich zdolności technicznych. Będąc pilotem, chciałbym oczywiście kolekcjonować maszyny latające – helikoptery, ale nie jestem milionerem, stąd moja kolekcja to przede wszystkim pojazdy, ale mam też helikopter, części rakiet, czołgi.

Za Tobą widzę część starego Scud. Polska ostatnio zakupiła system Patriot do obrony przed rakietami średniego zasięgu, a właśnie rakiety Lockheed w systemie Patriot wcześniej zwalczały Scud. O widzę też starą Toczkę…

Patriot to system defensywny, zaprojektowany aby zwalczać rakiety i inne nadlatujące obiekty, nie tak jak na przykład Scud – ofensywne, atakujące. Scud i Toczka to rakiety ofensywne, Patrioty mają bronić nie tylko przed Scud czy Toczką, bo Rosjanie dziś mają jeszcze lepsze uzbrojenie.

Oczywiście, ja tylko mówiłem, że w przeszłości były używane do obrony przeciw Scud na bliskim wchodzie. Dzisiaj oczywiście myślimy o Iskanderach. Patriot nie jest tanim systemem, ale używają go inni, Amerykanie, Japończycy, Koreańczycy… Myślę, że do zadań obronnych w Polsce jest dobrym systemem. Moje kolekcje to silnik do Scud, szkolny model Toczki, to jest SS3, a z tyłu Cobra. Rakiety są częścią lotnictwa… To jest w pełni zdemilitaryzowany sprzęt, oddawany kiedyś na złom, a mający pewną wartość historyczną. To na przykład jest technologia lat z sześćdziesiątych, ale jak patrzysz jak to jest zrobione to widzisz, że jest to wysoka technologia.

To jest mózg Toczki, żyroskop który jest systemem sterowania pociskiem. Technologia z przełomu lat sześćdziesiątych – siedemdziesiątych, jak widzisz – całkiem zaawansowana. Toczka była sterowana przez INS – żyroskop, ale też miała komputerowe płyty z Chip’ami, które pozwalały na sterowanie poprzez porównywanie. I tak, najpierw wysłano samolot na rekonesans, aby z fotografował area’l i te zdjęcia były przesyłane do komputera w Toczce. Jak rakieta nadlatywała w okolice celu, wówczas następowało porównywanie fotografii. Nie wiem czy system odnosił sukcesy, ale my w Ameryce również używaliśmy systemów porównawczych. Toczka była dosyć precyzyjna jak na tamte czasy. Przy zasięgu 120 kilometrów, uderzała w cel z dokładnością +/- 50 metrów, bez nawigacji GPS to całkiem nieźle.

OK., Marku pochodzimy trochę, pokaż nam troszkę Twojego sprzętu. Po prostu opowiedz nam co będziemy oglądać.

Nie mam miejsca na co raz to nowe sprzęty i czasami muszę coś sprzedać. Kolekcjonuję pojazdy wojskowe od ponad 20 lat. Mam ponad 20 pojazdów, w większości są to pojazdy Wojsk Amerykańskich. To jest pięciotonowa ciężarówka z lat osiemdziesiątych, z dźwigiem i wyciągarką z przodu i z tyłu, służy do przenoszenia dużych silników, rakiet… Obok stoi Chevrolet Blazer, jest trochę większy od Jeep, używany głównie przez administracje, oczywiście napęd 4×4.

I wszystko działa, rozumiem?

Oczywiście, jeżeli jest coś co nie działa to tego nie potrzebujesz.

To jedna z najsłynniejszych amerykańskich ciężarówek. Ta ma nowoczesny silnik Caterpillar, ten typ wszedł na uzbrojenie Armii Amerykańskiej w 1952 – 1953 roku, wtedy z silnikiem benzynowym. Na uzbrojeniu jest od 55 lat. Dobrze pracujący koń…

Widzę, że poszukujecie dziewczyn…

Wiesz my żołnierze zawsze poszukujemy dziewczyn… W Armii Amerykańskiej służy teraz wiele kobiet, to też potrzebujemy automatycznych skrzyń biegów. Ale tak naprawdę to jest modernizowana nowoczesna skrzynia biegów, bardzo nowoczesna.

A co tutaj mamy Marku?

To mój M10. Sztaplarka, czyli wózek widłowy. Jak masz takie hobby i musisz czasem przenieść ciężkie przedmioty, taka rzecz jest nieodzowna. Mam oczywiście dźwig, ale wózek widłowy jest też bardzo ważny, ten może podnieść 12 do 15 ton.

To jest M944 – mobilny warsztat, posiada generator, tokarkę, kompresor, wszystkie klucze potrzebne do remontów, frezarkę, i tak dalej… Pokażę Ci jak działa. Otwierają się oba boki i stąd potoczna nazwa „Batmobile”. W okół rozstawiasz namiot, niestety bez klimatyzacji, tak że w Iraku troszkę za gorąco. Jak otworzysz dół to masz stół. Tu zerknij, stoi tokarka.

Marku, czy dalej jest na służbie i na wojnach?

Tak dalej używają.

A ten hak to do czego służy, do wyciągania czy wciągania silników?

Ma udźwig do półtorej tony. Na przykład do przesunięcia ciężkiego silnika. Po lewej prasa hydrauliczna – 25 tonowa. Jak kończysz to do środka i w drogę.

To mój M578, pojazd ratowniczy „recovery”, do 25 ton wagi, chociaż mówią na niego pojazd lekki. Na podwoziu M107 z dźwigiem do odzyskiwania na przykład takich pojazdów jak polski BWP (Bojowy Wóz Piechoty), czyli do sprowadzenia uszkodzonego sprzętu z powrotem do bazy. Dźwig podnosi 15 ton. Kawał porządnego sprzętu, tyle że zużywa trochę więcej paliwa niż samochód, około 400 litrów na 100 kilometrów. Kawał pojazdu, każdy powinien taki mieć.

Znowu coś wspaniałego, to chyba jest na bazie czołgu T72, czyż nie?

Tak, to mój cudowny czołg, to jest T72TK. Polska wersja produkowana jest przez BUMAR, różnica jest w tym, że dźwig jest po lewej stronie, a nie po prawej – jak tutaj. Ten egzemplarz był wyprodukowany przez Czechów dla Armii Wschodnich Niemiec. Dźwig 20 ton, trzy wyciągarki 60 ton, 25 ton i 5 ton. Oczywiście V12 i 840 koni mechanicznych. Ten egzemplarz kupiłem dwadzieścia kilka lat temu. Kiedy Wschodnie Niemy upadły, były tylko trzy sztuki wyprodukowane dla Niemieckiego Wojska. Numer seryjny jeden to ten egzemplarz tutaj, numer seryjny dwa pojechał do Anglii do Imperial War Museum, a numer trzy jest w Dreźnie w Muzeum Wojska. To jest jedyny egzemplarz w rękach prywatnych, na całym Świcie, więc jest rzadki.

Pytałeś mnie wcześniej dlaczego zdecydowałem się na mieszkanie w Polsce. Mój dobry przyjaciel Marian Laskowski organizował historyczne zloty wojskowe, tutaj w Darłowie. Ja oczywiście pierwszy raz dotarłem do Polski na taki właśnie zlot, mając dużo pojazdów wojskowych i tak to właśnie się zaczęło. Ten czołg kupiłem w 1955 roku, wówczas jeszcze nie trzeba było ciąć i utylizować starego sprzętu wojskowego w Niemczech. Dzisiaj Niemcy każą ciąć i oddawać na złom wszystko co wojskowe, nawet tabliczka wojskowa jest to broń wojenna. Ten czołg jest w świetnym stanie, stoi tu teraz głównie w hali bo się o niego trochę obawiam, ale był na niejednym zlocie.

Rozumiem, że jest dosyć cenny…

Oryginalna cena w tamtych czasach to pięć i pół miliona Wschodnio-Niemieckich marek, czyli około półtora miliona dolarów. Ten egzemplarz ma przejechane tylko 118 kilometrów, czyli praktycznie jest nowy. Mam do niego mnóstwo części zamiennych, silnik i skrzynię biegów.

Czy byś rozważał sprzedanie?

Wiesz, nigdy nie mów nigdy.

A mówimy o milionach?

Nie, nie, to już nie jest nowoczesny pojazd wojskowy. Mam nadzieję, że kiedyś zostanie w jakimś porządnym muzeum, w dobrej prywatnej kolekcji ktoś o niego zadba – tak jak ja o niego dbałem przez te wszystkie lata.

Marku, teraz o Waszym Hotelu Zamkowy w Darłowie.

Byłem w Waszej restauracji. Jadłem naprawdę wspaniałe rzeczy, szczególnie gęś, którą serwujecie na różne sposoby i inne dania były również wspaniałe. Kto tutaj ma pasję do gotowania, Ty czy Twoja cudowna Małżonka?

Oczywiście moja żona, to Jej pasja. Ja mam pasję do jedzenia, uwielbiam jej kuchnię. Chcieliśmy otworzyć hotel i restaurację w Darłowie, nie do końca z wygórowanymi cenami, ale chcieliśmy zaoferować Gościom kuchnię pomorską, a na tym obszarze gęś była kiedyś bardzo popularna. Przed wojną i do końca wojny, populacja gęsi na tych terenach to ponad sto tysięcy, w tym mieście gęś to była duża część gospodarki. Czyli tradycyjny, darłowski przysmak. W restauracji podajemy również świeże ryby, dorsz z kutra i tak dalej…

Zamkowy hotel w Darłowie ma świetną lokalizację, w samym Centrum tuż obok Zamku Darłowskiego.

Od helikoptera do turystyki, jak się odnajdujesz jako wieczorny zabawiający Gości w restauracji?

Uwielbiam latać, pilotować. Pilotuję od 35 – 38 lat, ale lubię też zabawiać opowiadaniami, lubię tworzyć miłą atmosferę. Nie możesz pilotować aż do 95 roku życia, więc w pewnym momencie musisz zwolnić i zająć się czym innym.

Widzę kilkanaście wspaniałych przedmiotów w Twoim hotelu, na przykład ten stół. Skąd ten stół jest, jak jest datowany?

Nasz budynek jest 1740 roku, został zbudowany jako młyn nad rzeką, ale zaraz po tym przekształcił się w piekarnię i gorzelnię. Pod koniec drugiej wojny światowej, kiedy Niemcy odeszli, Rosjanie zabrali wszystkie wartościowe przedmioty. Po wojnie to miejsce było szkołą. Ten stół z kolei, kupiłem we Francji. Okucia, wszystkie gwoździe są z metalu, są żelazne, a nie stalowe. Wydaje się nam, że ten stół jest z około 1700 roku, czyli z początku 18 wieku. Robi się coraz starszy, ma wiele zmarszczek, tak jak i my również się starzejemy, dostajemy zmarszczek.

Masz również troszkę starej, ciekawej broni i innych przedmiotów. Każdy kto choć trochę interesuje się antykami…

Tak tu masz karabin z czasów napoleońskich, mam kilka pistoletów, również skałkowych, stare kufle, zegary.

Czyli Twoja pasja to nie tylko wojskowe sprzęty…

Tak, lubię starocie i sztukę. Stare dobre meble i dobre jedzenie. Interesuje się również historią Polski, historią Pomorza.

Widzę, że jesteś człowiekiem renesansu i lubisz to proste życie. Może nie takie proste…

Marku, dziękujemy Ci bardzo za przyjęcie. Mieliśmy wspaniały czas z Tobą i jedliśmy doskonałą kuchnię. Będziemy rekomendować Twoje miejsce wszem i wobec…

Każdy od Rzeszowa po Warszawę, jeżeli jest zainteresowany wyjazdem nad morze, niech do nas zawita i na pewno się nie zawiedzie…

Zobacz również

CWIX 2019 BYDGOSZCZ ĆWICZENIA KOALICYJNEJ INTEROPERACYJNOŚCI BOJOWEJ

Tegoroczna edycja CWIX 2019, była największym jak dotąd