Polityka działania, a w szczególności decyzje podjęte przez Ministra Błaszczaka w mijającym 2018 roku w zakresie programów rakietowych stworzyły przesłanki do przełomu w budowie systemu obrony powietrznej RP. Przyszły rok zapowiada się równie interesująco: dalsze negocjacje związane z drugą fazą programu Wisła, wybór pocisku i tworzenie systemu NAREW oraz oczekiwana umowa na wyrzutnie HIMARS.

Największym i niezaprzeczalnym osiągnięciem Ministra Błaszczaka w bieżącym roku, w ramach realizacji Programu Modernizacji Technicznej (PMT), było podpisanie historycznej umowy na realizację I etapu programu “WISŁA”. Trwają negocjacje w sprawie II etapu, w tym związane z pozyskaniem proponowanej przez Raytheon’a rakiety nisko kosztowej SkyCeptor. Termin decyzji w tej sprawie wiąże się z atrakcyjnością i aprobatą odpowiedniej oferty dla polskiego przemysłu. Ekspresowe doinwestowanie polskiej zbrojeniówki nie oznacza ekspresowej akceptacji dowolnej propozycji, lecz takiej, która zapewni realną polonizację rozwiązania. W takich i podobnych przypadkach przełom roku to jedynie sztucznie wyznaczana granica (termin wydatkowania środków finansowych nie powinien być czynnikiem decydującym). Wszelkie kalkulacje potencjalnych dostawców na uzyskanie pod koniec roku (realizacja budżetu) korzystniejszych cen są zatem ryzykowne.

Mniej realne, ale logicznie uzasadnione, byłoby jeszcze rozważenie redukcji i późniejsze uzupełnienie planowanej do wprowadzenia na uzbrojenie liczby rakiet nisko kosztowych na rzecz zakupu nowych samolotów wielozadaniowych, których pozyskanie pozwoliłoby na uzupełnienie pożądanych przez nasze siły zbrojne zdolności bojowych.

W odniesieniu do niższej warstwy systemu obrony powietrznej NAREW, opartej na pociskach rakietowych krótkiego zasięgu, wciąż trwają negocjacje i na obecnym etapie nie mamy oficjalnych informacji ze strony resortu obrony. Jak podają media, polski przemysł miałby preferować brytyjskie rozwiązanie oparte na pociskach CAMM i CAMM-ER. Należy przypuszczać, że Brytyjczycy mogą oferować daleko idący transfer technologii rakiet, które tym samym mogłyby współpracować zarówno z amerykańskim jak i polskim systemem kierowania i dowodzenia. Taka funkcjonalność dałaby naszym SZ odpowiednią autonomię działania, niezbędną na współczesnym, niezwykle dynamicznym polu walki. W każdym razie konieczne byłoby doprecyzowanie szczegółów w ramach polsko-brytyjskich konsultacji bez wyznaczania symbolicznych dat rocznicowych, co było charakterystyczne dla poprzedniej epoki politycznej. W tle mamy jeszcze aspekt niezakończonych negocjacji brytyjsko-unijnych, co niekoniecznie wzmacnia klimat dla tej decyzji.

Kolejna przełomowa decyzja ministra Błaszczaka wiąże się z amerykańskimi systemami artylerii rakietowej HIMARS. Nie ulega żadnych wątpliwości, że ten zakup znacząco zwiększy nasze możliwości odstraszania. Powszechnie wiadomo, że ostateczna cena zakupu sprzętu dla pierwszego dywizjonu może być obniżona nawet do 50% ceny maksymalnej, która wynosi 655 mln USD (jak to np. miało miejsce w przypadku zakupu pocisków JASSM). W mediach pojawiły się spekulacje, w których polski dziennikarz broni wysokiej ceny koniecznością “zamówienia dodatkowych pojazdów ciężarowych, najpewniej z podwrocławskiego Jelcza”. Czyżby te pojazdy byłyby aż tak kosztowne? Wydaje się, że takie strzelanie na oślep ma niewiele wspólnego z prowadzonymi przez MON negocjacjami.

W mediach pozyskiwanie przez MON wyrzutni HIMARS jest porównywane do działań Rumunii, która prowadziła podobne postępowanie w ubiegłym roku. Cena maksymalna za 54 wyrzutnie wynosiła tu około 1.2 mld USD, a zatem jednostkowo za sztukę o jedną trzecią mniej niż w ofercie dla Polski (20 wyrzutni za 655 mln USD). Ostateczna cena nie jest znana chociaż rumuńskie media podają trudną do zrozumienia kwotę 1.5 mld USD. W każdym razie, uwzględniając wynegocjowane przez Polskę ceny Patriotów czy pocisków JASSM, obawy o “przepłacenie” wydają się nieuzasadnione.

Nie ma wątpliwości, że rząd, a w szczególności minister obrony narodowej, w kluczowych dla kraju kwestiach bezpieczeństwa, nie będzie ulegał naciskom wywieranym za pośrednictwem środków masowego przekazu, które w dedykowanych artykułach nie zawsze reprezentują do końca polskie interesy. Tym bardziej, że rozmawiamy o wielomiliardowych inwestycjach finansowanych ze środków publicznych. Tegoroczne fakty napawają optymizmem jeśli chodzi o budowę przez kierownictwo MON polskiego potencjału rakietowego, który jest jednocześnie kluczowym elementem PMT.

W mediach pojawił się ostatnio nieuzasadniony, krytyczny artykuł pod adresem kierownictwa MON, w aspekcie braku oczekiwanych decyzji związanych z realizacja programów rakietowych. Autor sugeruje, że na choince MON powinny wisieć rakiety (których nie ma) zamiast bombek ? No cóż, mniej zdrobniałym określeniem od bombek byłyby raczej nie rakiety a bomby. Wprawdzie obecnie niektóre ozdoby świąteczne, w porównaniu do tych, które w XIX wieku tworzył Hans Greiner w swoim warsztacie w Niemczech, niekoniecznie kojarzą się ze świętami Bożego Narodzenia, ale porównywanie ich do rakiet wydaje się niefortunne, a może nawet pewnym nadużyciem.

Zobacz również

Szef Ministerstwa Obrony Narodowej podpisał 15-letni Plan Modernizacji Technicznej

Minister Obrony Narodowej Pan Mariusz Błaszczak podpisał Plan